Jak miłe spotkanie, to tylko w Mszanie

07.06.2017

Tymi słowami powitał uczestników XV Olimpiady Notarialnej Czesław Szynalik, pomysłodawca i przewodniczący komitetu organizacyjnego. W tym roku w rywalizacji sportowej w Mszanie Dolnej uczestniczyło kilkuset notariuszy reprezentujących dziewięć polskich izb oraz dziewięć krajów.

Na stadionie im. Jana Ciszewskiego w Mszanie Dolnej oraz na kilku innych obiektach sportowych na Limanowszczyźnie o podium walczyli przedstawiciele dziewięciu izb notarialnych z Polski (krakowskiej, katowickiej, warszawskiej, gdańskiej, szczecińskiej, białostockiej, rzeszowskiej, wrocławskiej i łódzkiej) oraz notariusze z Białorusi, Czech, Rosji, Rumunii, Słowacji, Turcji, Ukrainy i Węgier. Tegorocznymi debiutantami byli rejenci z Kazachstanu, którzy pokonali aż 4,5 tys. kilometrów, by móc w Mszanie Dolnej walczyć o olimpijskie medale.

Rejenci rywalizowali m.in. w turniejach piłki nożnej, siatkówki i koszykówki, a także w tenisie, brydżu, konkurencjach „sportu na wesoło” oraz dyscyplinach lekkoatletycznych: biegu na kilku dystansach, skoku w dal i pchnięciu kulą.

Zwycięzcami tegorocznej olimpiady, podobnie jak przed rokiem, zostali notariusze z Białorusi, którzy zdobyli aż 25 medali. Na drugim stopniu podium uplasowała się jedna z najliczniejszych ekip – drużyna Ukrainy, która wywalczyła 23 olimpijskie krążki, w tym najcenniejszy dla naszych wschodnich sąsiadów złoty medal za zwycięstwo w turnieju piłki nożnej. Trzecie miejsce przypadło w udziale Czechom, którzy największe triumfy święcili w pływackich zmaganiach na basenie. Najlepsza z polskich reprezentacji – drużyna Izby Notarialnej w Białymstoku – znalazła się tuż za podium.

Zainteresowanie tegoroczną „Notariadą” pokazuje, że impreza bardzo dobrze spełnia swoje funkcje, wśród których jedną z ważniejszych jest integracja środowiska. W przyszłym roku organizatorzy nie przewidują żadnych znaczących zmian, stawiając na sprawdzoną formułę imprezy. I już dziś zapraszają do udziału: „w dobie pośpiechu, pędzącego życia, warto wybrać się na te cztery dni do Mszany Dolnej, by trochę odsapnąć, nabrać sił do pracy” – zachęca Czesław Szynalik.